FerrariOdwiedzając komisy i serwisy aukcyjne czytamy lub słuchamy opisów – igła, pierwszy właściciel, auto odpalane na niedzielę do kościoła i supermarketu, itd. Handlarze samochodami prześcigają się w wymyślaniu ciekawych historyjek o swoich samochodach, jednak jak dużo z tego jest prawdą?

Szukając swoich nowych ale używanych czterech kółek naprawdę trudno jest trafić na pojazd w dobrym stanie. Oczywiście na pierwszy rzut oka wszystkie są idealne i „nie bite” aczkolwiek auto starsze niż 5 lat jeszcze może zdążyć się bez stłuczek, ale dziesięciolatek z oryginalnym lakierem to mit. Jak więc wystrzegać się oszustów samochodowych?

Karoseria prawdę Ci powie

Karoseria to pierwszy element, który zostaje uszkodzony w aucie, nawet najdrobniejsze naprawy mogą być odkryte przez prawdziwego specjalistę. Pierwszym naszym krokiem przy oględzinach powinno być zbadanie szpar pomiędzy elementami karoserii – bagażnikiem, drzwiami, maską itd. Jeśli szpary znacząco się różnią, auto było klepane i to przez słabego blacharza. Kolejny objaw bitego auta, to krzywizny na karoserii, jeśli wszystkie linie idą równo i zbiegają się w odpowiednich punktach, auto faktycznie nie było uszkodzone, lub naprawiane przez fachowca. Dlatego warto zwrócić uwagę na to jak wygląda odbicie w lakierze samochodu. Jeśli na dość płaskich powierzchniach widać nieregularne deformacje – lakiernik spaprał sprawę.

Stan wnętrza

Wielu handlarzy pierwsze co robi to cofa licznik. Auta zamiast na liczniku mieć 200 tys km, mają po 90 tys. Takie przekłamania można jednak dość szybko zdemaskować. Kierownica, pedały, fotel kierowcy oraz dźwignia zmiany biegów to elementy wnętrza, które aktywnie uczestniczą w jeździe, dlatego też z przejechanymi kilometrami zwyczajnie się ścierają. Po nich najszybciej można zauważyć oszukany przeieg. Niestety, nawet jeśli uda się znaleźć auto bez wad, a nawet sprawdził je znajomy mechanik, nie oznacza to, że pojazd na pewno nie ma ukrytych wad.

Dodaj komentarz